Jak długo diesel będzie droższy od benzyny?

AdobeStock_137382582.jpeg

Sytuacja, w której olej napędowy jest droższy od benzyny, to na polskim rynku nic nadzwyczajnego, szczególnie na rynku hurtowym. Mieliśmy z takimi przypadkami do czynienia dość regularnie w ostatnich latach. Tyle że jeszcze nigdy ta różnica pomiędzy cenami obu paliw nie była tak wysoka, a cała sytuacja nie trwała równie długo.

Według stanu na 22 lutego 2019 roku, przeciętna cena detaliczna oleju napędowego na polskich stacjach paliw wynosiła niespełna 5 zł za litr i była o około 30 groszy wyższa niż średnia cena benzyny 96 (4,68 zł/litr). Analogiczna jest różnica na rynku hurtowym, gdzie za diesla trzeba obecnie zapłacić ok. 4060-4070 zł netto za 1000 litrów, a za benzynę jedynie 3740-3750 zł netto za 1000 litrów.

Jednak co ważniejsze, z sytuacją wyższych cen diesla niż benzyny mamy już do czynienia przez ponad pół roku bez przerwy. Po raz pierwszy na rynku hurtowym ceny obu paliw zrównały się już na początku września, kiedy oba gatunki paliw kosztowały po około 4130 zł netto. Od tego czasu różnica na korzyść diesla już tylko rosła, momentami przekraczając 400 zł za 1000 litrów, a średnio utrzymując się na poziomie 250-300 zł.

To oznacza, że to najdłuższy w dotychczasowej historii okres tak znaczącej przewagi cen diesla nad benzyną. W szczytowym momencie, gdy ON kosztował ponad 400 zł za 1000 litrów więcej niż benzyna, stanowiło to ponad 11 proc. różnicy.

Historycznie po raz ostatni znacząca różnica na korzyść diesla miała miejsce w lutym 2012 roku, ale wówczas było to jedynie około 200 zł na 1000 litrów, a ponadto ta sytuacja utrzymała się znacznie krócej niż obecnie. W ostatnich kilku latach mieliśmy zimą jeszcze kilkakrotnie do czynienia z wyższymi cenami oleju napędowego, ale różnice były nieznaczne i zazwyczaj utrzymywały sie nie dłużej niż przez kilka tygodni.

Tym razem zaczęło się jeszcze pod koniec lata i wcale nie jest przesądzone, że skończy się wraz z nadejściem wiosny.

Eksperci nie są do końca przekonani co jest przyczyną tak znaczących różnic. Część z nich jest zdania, że winna jest zmiana struktury jakościowej dostępnych na globalnym rynku gatunków ropy naftowej. Chodzi o to, że wzrósł udział ropy lekkiej, idealnej do produkcji benzyn, bo właśnie taki surowiec w przeważającej części produkują amerykańscy operatorzy łupkowi, którzy odpowiadają w ostatnich latach za większość przyrostu wydobycia "czarnego złota". Maleje natomiast udział rop cięższych, z których produkowany jest między innymi olej napędowy. W rezultacie, choć ilość ropy na światowym rynku jest z grubsza zbilansowana z popytem, to można z niej wyprodukować relatywnie coraz więcej benzyn, a coraz mniej diesla.

Coraz więcej analityków przychyla się do opinii, że ta zmiana struktury dostaw ropy będzie już miała charakter stały, a nie jest jedynie sezonowym ewenementem, który szybko minie. A to z kolei mogłoby oznaczać, że powoli powinniśmy przyzwyczajać się do myśli, że olej napędowy już na stałe może pozostać droższy od benzyny. Nie da się zatem wykluczyć, że za jakiś czas krótkie okresy, w których to benzyna będzie droższa od diesla, staną się rzeczywistością. Tym bardziej, że od 2020 roku popyt na diesla skokowo wzrośnie dzięki nowym regulacjom dotyczącym transportu morskiego, który będzie musiał zacząć wykorzystywać paliwo ze znacząco obniżoną zawartością siarki w porównaniu do obecnie stosowanego paliwa bunkrowego.