Jedna trzecia rynku paliw zaopatrywana jest z zagranicy

AdobeStock_196300234.jpeg

Po trzech kwartałach 2018 roku udział importu w sprzedaży trzech najważniejszych paliw transportowych w Polsce stanowił dokładnie 33 proc. To o 6 punktów procentowych mniej niż rok wcześniej.

Niewielki spadek znaczenia importu w krajowym rynku paliw jest głównie efektem mniejszych zakupów zagranicznych oleju napędowego w porównaniu do dziewięciu miesięcy 2017 roku.

W okresie styczeń-wrzesień firmy paliwowe sprowadziły w sumie 4,12 mln m sześc. diesla, w porównaniu do 5,24 mln m sześc. rok temu. To spadek o jedną piątą, w wyniku którego udział zakupów z zagranicy w krajowym rynku ON zmniejszył się z 35 proc. do 27 proc.

Eksperci przekonują jednak, że jest to efekt jednorazowy, będący rezultatem zwiększonego importu w 2017 roku. Wynikało to z trwającego około sześć tygodni postoju remontowego należącej do Grupy Lotos rafinerii w Gdańsku, w trakcie którego przerób surowca w zakładzie był wstrzymany. W 2018 roku nie było już tego rodzaju nadzwyczajnych zdarzeń i import diesla powrócił do poziomu poniżej 30 proc.

To i tak znacznie więcej niż w przypadku benzyn, gdzie udział paliwa sprowadzonego z zagranicy utrzymał się na poziomie 12 proc. W trakcie trzech kwartałów roku było to 526 tys. m sześc., nieznacznie więcej niż rok wcześniej (507 tys. m sześc.).

Tradycyjnie od wielu lat w największym stopniu z zagranicy zaopatrywany jest rynek autogazu, na którym to właśnie import zdecydowanie dominuje. Bywały lata, w których import stanowił nawet powyżej 90 proc. całkowitej sprzedaży. Akurat 2018 rok jak do tej pory stanowi pod tym względem ewenement, bo udział importu w zużyciu LPG wyniósł po 9 miesiącach jedynie 81 proc. (2,92 mln m sześc.), o 5 punktów procentowych mniej niż rok temu (3,05 mln m sześc.). To również miało wpływ na obniżenie całkowitej wielkości importu w krajowym rynku.

Łącznie na 23,34 mln m sześc. oleju napędowego, benzyn i LPG, sprzedanych w Polsce w ciągu dziewięciu miesięcy 2018 roku, 7,62 mln m sześc., czyli dokładnie jedną trzecią, stanowiło paliwo wyprodukowane poza Polską.

Udział importu zmniejsza się o dodatkowe 2 punkty procentowe, do 31 proc., jeśli uwzględnimy trzy pozostałe gatunki paliw płynnych, czyli paliwo lotnicze Jet oraz lekki i ciężki olej opałowy. Tylko w przypadku tego ostatniego import stanowi znaczący (oraz rosnący w minionym roku) udział, sięgający 41 proc. (w porównaniu do 26 proc. rok wcześniej).

Na rynku paliwa lotniczego import zwiększył się wprawdzie ponad dziesięciokrotnie, ale wcześniej nie było go niemal wcale, dlatego mimo tak znaczącego wzrostu jego udział wciąż nie przekracza 4 proc.

Z kolej na rynku LOO udział importu nie zmienił się i nadal wynosi 14 proc.

Całkowity udział importu w sprzedaży sześciu głównych gatunków paliw płynnych wyniósł po trzech kwartałach 31 proc., wobec 37 proc. rok wcześniej.

 

Dane wykorzystane w tekście pochodzą z raportu Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego.